PRAWO ŁATWIEJ

Coś podobnego… – kiedy nie mamy do czynienia z plagiatem?

07.01.2019

Coś podobnego… – kiedy nie mamy do czynienia z plagiatem?

Czy to plagiat - jak go uniknąć prawnik Warszawa

Czy to plagiat - jak go uniknąć prawnik Warszawa

 

 

 

Nie zawsze widoczne podobieństwo jednego dzieła do drugiego świadczy o plagiacie. Czasami czujemy się zainspirowani przez cudzy tekst lub piosenkę, chcemy do nich jakoś nawiązać lub podjąć ten sam temat, ale obawiamy się oskarżenia o kradzież pomysłu. Czy można po prostu stworzyć… coś podobnego?

 

 

 

Czym jest plagiat?

 

 

 

Plagiat należy do sporej grupy pojęć, które nie doczekały się jeszcze jednoznacznych definicji, przez co sprawy z nim związane często budzą liczne wątpliwości osób zainteresowanych tematem. Wiemy, jakie problemy może pociągać za sobą spór o prawa autorskie, dlatego chcemy przybliżyć naszym klientom i czytelnikom które zabiegi przypominające plagiat, w istocie wcale nim nie są.

 

 

Plagiat polega na przywłaszczeniu sobie autorstwa lub współautorstwa całości lub części utworu (ale także innych chronionych przez prawo dóbr intelektualnych). Chodzi o sytuację, w której spór dotyczy prawa do owoców indywidualnej działalności twórczej. Przepisy dotyczące plagiatu nie mają więc zastosowania w sytuacji np. przywłaszczenia sobie wyników prowadzonych przez zespół badań (co oczywiście nie oznacza, że zawsze jest to legalne – do sytuacji nie ma po prostu zastosowania prawo autorskie).

 

 

Plagiat różne ma twarze

 

 

Występuje w dwóch formach – jako jawny i ukryty. Jawny plagiat to po prostu przejęcie utworu lub części bez włożenia w pracę żadnego wkładu własnego lub dokonanie jedynie nielicznych zmian. Ukryty plagiat – kradzież trudniejsza do uzasadnienia – ma miejsce, gdy używamy elementów cudzego dzieła. Nawet w momencie, w którym dodajemy „coś od siebie”, zawłaszczenie cudzego utworu jest niedozwolone.

 

 

Nieważne czy plagiatu dokonaliśmy umyślnie, czy nie. Plagiat jest faktem. Oczywiście, jeżeli przywłaszczyliśmy sobie cudze dzieło przypadkiem, odpowiedzialność karna może wyglądać inaczej, niż w przypadku celowego zawłaszczenia cudzej pracy, ale nic więcej się nie zmieni.

 

 

„Ukradłeś mi pomysł!”

 

 

Słowa te często wykorzystywane w trakcie zabaw, nie na serio, ale i w twórczości przytrafiło się zapewne nie raz, że wpadliśmy na genialny pomysł…, ale ktoś nas ubiegł. Wykorzystanie cudzego pomysłu nie jest w myśl przepisów prawa autorskiego plagiatem. Pomysł to za mało. Musi on przybrać jakąś formę – stać się dziełem, a nie być jedynie jego zaczątkiem.

 

 

Wiele osób wychodzi z założenia, że jeżeli miało się jakiś super dopracowany w szczegółach pomysł, np. na książkę, to prawa do tego niestworzonego, ale już powstającego (lub istniejącego tylko w formie zamysłu) należą już do konkretnej osoby, która na pomysł wpadła. Plan wydarzeń spisany na kartce papieru nie jest jeszcze dziełem. Aby dzieło zostało splagiatowane, przywłaszczony musi zostać konkretny, ustalony utwór – nie plany.

 

 

Artystyczne bliźniaki

 

 

Bywa, że dwie osoby wpadają na taki sam pomysł. Nie mają pojęcia o swoim istnieniu albo chociażby o fakcie, że ten pomysł został zdublowany. Dwie osoby pracują nad stworzeniem dzieła zupełnie oddzielnie, nie wiedząc o tym, że ktoś już zajmuje się konkretnym tematem w ten sam sposób, a nawet często wykorzystując tę samą formę. Jeżeli równolegle powstaną bardzo podobne utwory, lecz ich twórcy nie mieli pojęcia o swoim istnieniu i pracy, to plagiat nie ma miejsce. Wniosek z tego jeden: plagiatu nie można popełnić nieświadomie.

 

 

Osoba dopuszczająca się plagiatu jest świadoma tego, że wykorzystuje dzieło nienależące do niego, a jednak podpisuje się pod nim.

 

 

Podobny sposób prezentowania treści

 

 

Technik tworzenia dzieł jest wiele, chociaż istnieją oczywiście te uważane za wyjątkowo specyficzne, charakterystyczne, rzadkie. Każdy z tych sposobów tworzenia ktoś musiał kiedyś wymyślić, jednak niepodobna, żeby oskarżyć kogoś o plagiat za wykorzystanie jakiegoś konkretnego środku wyrazu twórczego.

 

 

Chociaż czytając czyjąś książkę, wiersz, artykuł, oglądając obraz, zdjęcie czy słuchając muzyki, często możemy rozpoznać czyjś indywidualny styl, to nie istnieje sposób, żeby objąć styl wypowiedzi ochroną w myśl prawa autorskiego. Nie można przyznawać jednej osobie prawa do wykorzystywania konkretnych zabiegów stylistycznych. Chroniona więc jest głównie „zawartość” dzieła, a nie jego opakowanie. Autorom pozostaje wierzyć, że wyjątkowy styl jest nie do podrobienia…

 

 

Ciąg dalszy… spod cudzego pióra…

 

 

Zdawałoby się, że jeżeli wykorzystamy stworzoną już przez jakiegoś innego autora rzeczywistość i osadzimy w niej własnych bohaterów i wydarzenia, to popełniamy plagiat. Pożyczamy sobie przecież bez pytania wytwór własnej pracy.

 

 

Istnieje twór taki jak utwór inspirowany. Trudno tak naprawdę jednoznacznie określić, jak ograniczone jest działanie autora w takiej sytuacji. Co można pożyczać, a co powinno powstać dzięki samodzielnej pracy. Czy można stworzyć historię umieszczoną w świecie fantastycznym stworzonym przez kogoś innego? Tj. czy na przykład mogę stworzyć alternatywną historię z własnymi bohaterami w świecie krasnoludów, elfów, orków i ludzi Tolkiena?

 

 

Z całą pewnością trudno mówić o plagiacie, jeżeli nie miało miejsce wykorzystania fragmentów cudzego utworu.

 

 

Publikowanie opublikowanych już przez kogoś innego dzieł?

 

 

Zdawać by się mogło, że przeglądając różne portale cały, czas czytamy to samo. Winni mogą być mało zdolni copywriterzy, ale może się też okazać, że rzeczywiście znajdujemy ten sam artykuł w kilku miejscach. Chociaż może się to zadawać nie do pojęcia, niektórzy mogą nie zdawać sobie sprawy z faktu, że to, co jest w Internecie, nie jest udostępnione do wykorzystywania w dowolny sposób, ale jedynie do wglądu – i jedynym koniecznym zabiegiem chroniącym np. tekst jest wyraźne, prawidłowe oznaczenie autorstwa dzieła.

 

 

Warto zaznaczyć, że przekopiowanie tekstu na swoją stronę nie jest plagiatem, jeżeli oznaczymy wyraźnie autora w miejscu publikowania tekstu, jest jednak wbrew przepisom określającym granice dozwolonego cytatu.

 

 

Co z tego wynika?

 

 

Przede wszystkim to, że nie wszystko, co na pierwszy rzut oka zdaje się plagiatem, jest nim na pewno, więc zanim kogoś pozwiesz, zgłoś się do specjalisty (skontaktować z nami możesz się mailowo i telefonicznie – dane kontaktowe w zakładce kontakt) po poradę. Pamiętaj też, że jeżeli rzeczywiście zainspirowała Cię czyjaś praca i chcesz stworzyć coś, ale nie jesteś pewny, czy złamiesz cudzych praw, możesz skontaktować się z radcą prawnym lub z samym autorem dzieła, które Cię natchnęło.

ZOBACZ WSZYSTKIE

Dubiel & Sawinda 2017 Wszelkie Prawa Zastrzeżone Projekt & Realizacja Strony internetowe Warszawa