PRAWO ŁATWIEJ

Gdzie puścić radio bez obaw? Kiedy ZAIKS może zarzucać okradanie artystów?

03.12.2018

Gdzie puścić radio bez obaw? Kiedy ZAIKS może zarzucać okradanie artystów?

Kancelaria radców prawnych Dubiel & Sawinda Warszawa

Kancelaria radców prawnych Dubiel & Sawinda Warszawa

 

Muzyka łagodzi obyczaje, ale może przysporzyć nerwów, gdy okaże się, że przyjdzie nam zapłacić za nią srogo, a raczej za puszczanie jej w swoim zakładzie bez licencji. Przedsiębiorca ma wiele wydatków – nie potrzebuje dodatkowych w postaci kar pieniężnych, a tym bardziej w postaci stresu. Kiedy trzeba zapłacić za możliwość puszczania muzyki w lokalu, w którym pracujemy?

 

 

 

Dlaczego wymyślono opłaty licencyjne?

 

 

 

Obowiązek wnoszenia opłaty za korzystanie z cudzych utworów muzycznych wynika z prawa autorskiego – Art. 17 daje autorom wyłączne prawo wykorzystania i rozpowszechniania swoich utworów oraz prawo do wynagrodzenia z tego tytułu.

 

 

Prawo autorskie chroni nie tylko twórców, ale także wykonawców i producentów. Nie każda opłata za utwór daje nam te same możliwości korzystania z niego. Kupienie płyty w sklepie pozwala nam korzystać z zapisanej na niej muzyki do zaspokajania swoich prywatnych potrzeb. Stosowne ostrzeżenie przed publicznym rozpowszechnianiem muzyki znajduje się zresztą na pudełkach płyt.

 

 

Za wykorzystywanie muzyki zakupionej na potrzeby prywatne w działalności nastawionej na zysk trzeba zapłacić dodatkowo i podpisać umowę licencyjną na publiczne odtwarzanie muzyki z organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. My płacimy organizacjom, a organizacje twórcom.

 

 

Abonament i opłata licencyjna to nie to samo!

 

 

 

Żeby w ogóle coś „brzęczało” w naszym zakładzie pracy, musimy mieć odbiornik. Za urządzenie, które służyć nam będzie do puszczania muzyki, musimy zapłacić abonament, co więcej – musimy zapłacić za każdy jeden odbiornik, który znajduje się w lokalu. Jeżeli mamy radio na sali, w której przyjmujemy klientów i na zapleczu, zapłacimy podwójnie. Abonament egzekwuje Poczta Polska.

 

 

Opłata za odbiorniki znajdujące się w budynku firmy obowiązuje nas nawet, jeżeli jako osoba  fizyczna prowadzimy działalność i opłacamy już abonament za sprzęt znajdujący się w domu.

 

 

Trzeba pamiętać, że ZAiKS to jedno, ale istnieją także inne organizacje broniące praw twórców. ZAiKS reprezentuje m.in. autorów tekstów i kompozytorów – nie są to jednak jedyne osoby, które biorą udział w procesie tworzenia muzyki i jej wykonywania. O przestrzeganie praw producentów dba inna organizacja – ZPAV.

 

 

 

W jakich przypadkach licencja jest niezbędna?

 

 

 

Kiedy kontroler odwiedzi firmę i usłyszy muzykę z radia lub telewizora sprawdzi czy mamy umowę, a jeżeli okaże się, że jej nie podpisaliśmy, może zażądać nie tylko jej podpisania, ale także zapłacenia zaległych tantiem. Wielu przedsiębiorców protestuje wobec wymuszaniu na nich opłaty za puszczaną muzykę w sytuacji, kiedy robienie tego nie ma na celu przyciągnięcia klientów lub osiągnięcia zysku.

 

 

Zrozumiałe jest np. że bary i kluby nocne zarabiają nie tylko dzięki drinkom, ale także dzięki muzyce, która jest włączona przez cały czas – te firmy muszą podpisać umowę z ZAiKSem. Co innego, kiedy muzyka z radia leci w sklepie spożywczym? Czy odwiedzamy osiedlowy sklep w celu przeżywania sztuki (tu muzyki)? Raczej nie. Czy w podobnej sytuacji nadal jesteśmy zobowiązani do opłacenia licencji?

 

 

 

Muzyka nie wpływa na zysk – nie trzeba płacić. Czy na pewno?

 

 

 

Nie jest tak źle – nie trzeba opłacać licencji, jeżeli muzyka nie służy osiąganiu korzyści majątkowych, nawet jeśli odbiornik znajduje się w ogólnodostępnym miejscu. Jeżeli prowadzisz biuro i słuchasz muzyki, nie będziesz musiał płacić ZAiKSowi. Chociaż wielu przedsiębiorców twierdzi, że muzyka w lokalu nie służy przyciąganiu klientów, sądy często przyznają rację organizacjom zbiorowego zarządzania, a wszystko dlatego, że można stwierdzić, że muzyka tworzy przyjemną dla klienta atmosferę, zachęca go do korzystania z usług przedsiębiorstwa – pośrednio wpływa więc na zarobki przedsiębiorcy.

 

 

Wysokość wynagrodzeń powinna być proporcjonalna do wysokości wpływów, które osiąga przedsiębiorca dzięki wykorzystaniu utworów.

 

 

 

Przeciwko ZAiKSowi…

 

 

 

Choć wielu artystów nie narzeka, część wskazuje, że stowarzyszenie inkasuje wielki procent zarobków twórców w celu pokrycia należności za swoje usługi, na podatki i inne wydatki. Osoby, których praca nie ma związku z działalnością artystyczną czy rozrywkową, nie chcą dokładać do istnienia kolejnej instytucji, która zabierać chce biednym, a oddawać… sobie i stąd biorą się historie jak te o fryzjerze, który w swoim zakładzie powiesił kartkę z napisem: „proszę nie słuchać odtwarzanej muzyki, jest ona przeznaczona dla pracowników zakładu”.

 

 

Ale co właściwie nas czeka, jeżeli nie podpiszemy umowy? Jeżeli przyłapie nas inspektor, sprawa trafi do sądu, a organizacje zbiorowego zarządzania często nie oskarżają nas o złamanie przepisów z kodeksu prawa cywilnego, lecz pozywają nas o popełnienie przestępstwa z Art. 116 ust. 1 prawa autorskiego, za które właścicielom firm grozi nie tylko wysoka grzwna, ale nawet ograniczenie lub pozbawienie wolności do lat 2, a dodatkowo – spłacenie zaległości powstałych z powodu nieuiszczania płatności w wcześniejszych latach prowadzenia działalności.

 

 

Nikt z nas nie chciałby, aby jego nazwisko znalazło się w Krajowym Rejestrze Karnym z adnotacją, że został uznany za winnego przestępstwa. Dlatego, jeżeli chcemy uchylić się od konieczności podpisywania umowy z ZAiKSem, lepiej upewnijmy się, że naprawdę jesteśmy w stanie przekonać sędziego, że muzyka nie służy nam do zdobywania klientów.

 

 

Czy da się taniej?

 

 

 

Zamiast radia można zainwestować w sprzęt grający i odtwarzać stałą składankę z płyt lub komputera – zaoszczędzimy w ten sposób na abonamencie za odbiornik, chociaż nie uwolnimy się od ZAiKSa.

 

 

Można kupować muzykę od innych firm – chodzi o takie utwory, za których odtwarzanie nie trzeba płacić OZZ. Te firmy posiadają 100% praw do sprzedawanych utworów i nie są chronione przez OZZ. Jeżeli nie zależy Ci na konkretnych utworach, to rozwiązanie może Ci się spodobać- firmy oferują płyty ze składankami dostosowanymi do miejsca, w których mają być używane, np. do recepcji w biurowcu, kawiarni, salonu z odzieżą. Płacisz raz (chociaż cena jest wyższa niż w przypadku płyt, które można zakupić w „normalnym” sklepie z płytami), a potem możesz puszczać ile chcesz i nie obchodzą Cię już żadne opłaty licencyjne.

 

 

Miej się jednak na baczności… Pewnego dnia, kiedy zapragniesz puścić  utwór, który „należy” do ZAiKSa inspektorzy mogą Cię obserwować…

ZOBACZ WSZYSTKIE

Dubiel & Sawinda 2017 Wszelkie Prawa Zastrzeżone Projekt & Realizacja Strony internetowe Warszawa